|
|||||
W 1990 poproszono mnie, abym towarzyszyła podczas wyjazdu do Indii grupie dwudziestu trzech osób z Francji, które interesowały się duchowością. Musiałam zdecydować, które z prawdziwych aśramów i których nadal żyjących mistrzów duchowych odwiedzić podczas tej podróży. Ponad rok wcześniej usłyszałam o Swamim Premanandzie. Bardzo chciałam poznać tego Mistrza, o którym ludzie wypowiadali się z wielkim podziwem. Niestety, nasz program był bardzo napięty i mogliśmy na odwiedziny u Swamiego przeznaczyć jedynie trzy dni, a ponieważ byłam odpowiedzialna za całą grupę, obawiałam się, że takie spotkanie może nie odpowiadać wszystkim jej członkom. Ale nie tylko o to chodziło – podczas spotkania z urzeczywistnioną istota może zdarzyć się wszystko – doświadczenie to może nie być wyjątkowe i może zwyczajnie stanowić próbę, która ma na celu wyeliminowanie osób, które pojawiły się jedynie z ciekawości! Podczas wizyty u mędrców czasem potrzeba czasu, aby nauczyciel przekonał się, jaka jest motywacja pielgrzyma. Dlatego też miałam obawy, nie mając pojęcia, że Swami wie wszystko, i potrafi natychmiast poznać się na poszukującym a także zna jego przeszłość. I faktycznie spotkanie miało okazać się wyjątkowym doświadczeniem zarówno dla grupy, jak i dla autorki. Sobota i niedziela to specjalne dni, kiedy uczniowie mają sposobność indywidualnego spotkania ze Swamim. W czasie tego spotkania Swami medytuje a każdy może powierzyć Mu swoje problemy i otrzymać błogosławieństwo. Mój umysł był całkowicie zajęty grupą a pierwszą rzeczą, którą Swamidżi powiedział mi, było abym się nie martwiła, oraz, że on zajmie się grupą i wszystkich uszczęśliwi! Muszę przyznać, że spełnił swoją obietnicą z nawiązką tego wieczora.
Potem Swamidżi zachęcił nas do zadawania pytań. Trwało to do późna w nocy i Swamidżi widząc, że zamykają nam się oczy, wspaniałomyślnie zgodził się kontynuować satsang następnego ranka. Ostatniego dnia tuż po pudży, znowu zaczął się satsang. Swami miał na sobie dhoti, górna część jego ciała była odkryta, przyszedł i siedział jak ojciec między swoimi dziećmi. Gdy zadano już najważniejsze pytania, odważyłam się zadać ostatnie pytanie dotyczące korzyści z praktykowania dżapa. Po wyjaśnieniu nam, w jaki sposób się ją praktykuje i jakie są efekty, Swamidżi potarł dłonie, w których nic nie było i w jego prawej dłoni pojawiła się dżapamala z małych nasion rudrakszy, następnie rzucił ją w moim kierunku. Wszyscy w grupie wpatrywali się w Niego i Swamidżi, odgadując, że niektórzy także pragnęli dostać malę, zmaterializował nieco więcej dżapamal, w taki sam sposób jak wcześniej. Następnie zaproponował, że rozda malutkie metalowe Śiwalingamy, które także zmaterializował. To był ranek, którego nigdy nie zapomnę. Byliśmy gotowi do wyjazdu kiedy Swamidżi wykazał się niezwykłą życzliwością i zabrał nas do wielkiej i słynnej świątyni w Trichy, poświęconej Mariamma, aspektowi Boskiej Matki i jednocześnie Bogini Deszczu. W Aśramie Sri Premanandy szczególną wagę przywiązuje się do pierwiastka żeńskiego a kobiety w Aśramie Swamiego mogą wykonywać pudże, tak jak bramini w świątyniach. Nigdzie indziej w Indiach nie widziałam czegoś takiego, choć niektórzy wielcy nauczyciele, postrzegając nadchodzący cykl jako ten, w którym przywrócona zostanie dominacja pierwiastka żeńskiego, po swojej własnej transformacji zostawili swój aśram pod opieką kobiety. Osobom narodowości innej niż hinduska nie wolno wchodzić do świątyni ale obecność Mistrza sprawiła, że wszelkie zakazy straciły ważność i grupa mogła wejść od środka, aby pomodlić się. Następnie usiedliśmy razem w jednej z sali świątynnych i Swami Premananda wyjaśnił nam znaczenie świątyni oraz różnych symboli znajdujących się w niej. Takiego Mistrza, który z niezrównaną łatwością panuje nad mocą słowa i nad wiedzą serca można tylko kochać i podziwiać. Swami Premananda to czysta energia, zawsze w działaniu, daje nieustannie wskazówki - jak budować, jak sadzić drzewa, lub innym znowu razem uczy sieroty i nadzoruje funkcjonowanie Aśramu. Jego działania noszą w sobie autentyczność doskonałego mędrca i zawsze są nieprzewidywalne. Jego jednym życzeniem jest, aby doprowadzić nas do stóp Pana, do oświecenia i aby tego dokonać z wrażliwością i intuicją, rozpuszcza lub rozbija nasze struktury mentalne czyli sztuczne podpórki, nasze przekonania i uprzedzenia. Dezorganizuje nasz konkretny i racjonalny umysł i zachęca nas, abyśmy nieustannie zadawali sobie pytania, w tym celu subtelnie prowokując okoliczności w sposób, który zmusza ucznia, aby dostosował się w każdej chwili do nowych, nieprzewidywalnych struktur. Wszystko to służy temu, aby nawyk nigdy nie wziął góry nad chwilą obecną i aby dana osoba zawsze była świadoma. Poddając naszą cierpliwość twardej próbie, Swamidżi sprawia, iż uświadomimy sobie, że czas jest iluzją, którą można rozpuścić spoglądając w głąb siebie i koncentrując się na wewnętrznej jaźni, która wykracza poza czas i przestrzeń. Za pomocą swojego zachowania wobec nas pcha nas ku chwili obecnej, nie dając szansy rozpamiętywania lub żałowania przeszłości, która odeszła na zawsze. W taki sam sposób nie pozwoli nam wybiegać w przyszłość ku ambicjom hipotetycznej przyszłości. Nasz spokój ducha również poddawany jest próbie, ale Swami potrafi pobudzić w nas miłość nie tylko w stosunku do swojej postaci, ale i do boskiego pierwiastka, którego nasza jaźń jest integralna częścią , co dobitnie ukazuje nam Jego wielkość jako nauczyciela. W ten sposób zapobiega on niebezpieczeństwu, że przywiążemy się i uzależnimy od Jego zewnętrznej postaci, co jak wiemy, zawsze stanowi główny problem w relacji miedzy nauczycielem a uczniem. Najważniejsze przesłanie Swamiego, tak my je rozumiemy, jest proste: poinformować świat, że istnieje duchowa, wszechobecna siła i że nazywamy ją Bogiem. Jest ona wyjątkowa i czczona pod różnymi postaciami w każdej religii. Ten wyjątkowy Bóg żyje w sercu wszystkiego, co istnieje i każda ludzka istota może go urzeczywistnić. Uświadomić sobie, że jesteśmy jednością i że jesteśmy cząstką boskości można jedynie zmieniając swój sposób myślenia i życia. Umysł jest kluczem do naszego wiezienia tak samo jak i do uwolnienia. Pokój i brak ograniczenia zasady myślowej można osiągnąć jedynie poprzez medytację. Zanim to nastąpi umysł trzeba wyciszyć i oczyścić poprzez rytuały i odpowiednią postawę serca w codziennym życiu. Odpowiednia postawa to wykorzenienie przekonania, że jest się ciałem, dostrzeganie jedności w wielości, uniezależnienie się od owoców działania, miłość bezprzedmiotowa – ponieważ naturą duszy jest miłość – kontrolowanie swojej namiętności i tylko jedno pragnienie – pragnienie połączenia się z Bogiem. Swami pokazuje nam, że nasza duchowa dyscyplina musi pozwolić nam na przekształcenie rywalizującego umysłu w umysł współpracujący, na przekształcenie pragnień w miłość a nawet porzucenie naszej skłonności do zdobywania wiedzy o rzeczach powierzchownych i zastąpienia jej znajomością Jaźni. Nie od razu zrozumiałam, czym była ta uwalniająca technika, której Swamidżi nauczał. Dziś zdaje mi się, że nie ma on żadnej konkretnej techniki, ale że pracuje indywidualnie z każdym uczniem odpowiednio do jego zdolności i głęboko ukrytych skłonności. Jest on ponad metody i daje uczniom kompletną wolność a jednocześnie poprawia ich i uczy każdego dyscypliny. Choć rozumie On znaczenie rytuałów i pudży jako sposobów oczyszczenia, wydaje się, że w rzeczywistości działa z ducha nie-dualizmu. Swamidżi wie jak wzbudzić reakcje i dzięki temu wnosi światło do zamkniętego ego. Doświadczyłam tego sama i uważam, że ten krótki czas, jaki spędziłam w Jego obecności faktycznie wydobył na wierzch niektóre z moich ograniczeń i pozwolił mi uwolnić się od nich. Nie jestem w stanie przekazać sedna mojego doświadczenia w Aśramie, ponieważ jako Dakszinamurthi, Swami Premananda naucza poprzez ciszę. Jest to prawdziwe porozumienie duszy z duszą, duchowy przekaz Jego mocy i miłości, który stopniowo pozwala się pozbyć egoistycznych skłonności i budzi w nas rzeczywistość, która obejmuje więcej i bliższa jest Bogu, z którego wszyscy jesteśmy stworzeni. Nie ma słowa, które wyrażałoby, co reprezentuje taki Guru. Możemy jedynie obserwować Jego czyny z uwaga i czujnością i rozumieć Jego przesłanie, mając świadomość, że nawet najmniejsze z Jego słów zawsze pełne jest głębokiego znaczenia, które sami musimy odkryć podczas medytacji. Rozmowa o Mistrzu, gdy mieszkasz z nim, jest niemal niemożliwa. Co można powiedzieć, jeśli spędziło się kilka dni w Aśramie? Jedno jest pewne – możemy oceniać drzewo po jego owocach. Nie ośmielilibyśmy się osądzać Mistrza, ale widzieliśmy, jacy są jego uczniowie i czuliśmy atmosferę Aśramu. Tam odnaleźliśmy czystość, prostotę, nie widzieliśmy oznak sekciarstwa i dogmatyzmu; zostaliśmy przyjęci z miłością, wielkodusznością i prawdomównością. Nie da się zapomnieć takiego doświadczenia, które daje nadzieję na lepszy świat, w którym Mistrzowie tacy jak Swamidżi starają się służyć innym z siłą, wielkością i współczuciem. Po tym jak otrzymaliśmy tak wiele, naszym pragnieniem jest jak najaktywniejsze uczestnictwo w coraz szerszej globalnej, duchowej odnowie, przy wsparciu błogosławieństwem Swamiego Premanandy. OM PREMA SHANTI! |
